Menu



error This forum is not active, and new posts may not be made in it.
RE: Wiersze...
4/20/2009 5:27:07 AM

Quote:
      Małe poprawki.

                   Jodła i dusza.

 

 

Przez szybę jak zdjęcie zza krat widzę

zieleń pachnącą w błogim pokoju życia

żywicą –wyobrażeń nozdrza poruszasz

melodią łagodną szumisz hymn – jodło.

 

Jesteś wyższa teraz niż cały mój świat

-wdycham ciebie przez szybę zza krat

i do płuc wciągam zieloną najgłębiej

od mózgu przez płuca i nerki po serce.

 

Stoisz na wietrze cieplejszym po mrozach

jak w Biblii nerki mi i nozdrza poruszasz

aż po mózg mi pachniesz żywicą brązową

zamykam oczy pytam gdzie jest twoja dusza?

 

 

Gołąbek siwiuteńki  usiadł na życia gałęzi

 małe wróbelki sprytnie z szyszkami rajcują

Odpowiedz mi proszę duszo jodły  żywej

Czym one cię widzą, czym one cię czują?

 

Co wróbelek robi, że jest ci przyjacielem

a ja obojętny jestem jak dla szyji kat.

Ja też ci nie wrogiem, ja też umiem kochać

 i czuję  zieleń i zapach przez szybę zza krat.

 

Zwisają pięknych szyszek  kiście ciężkie

dzieła  sztuki Boga twórcy nie zmierzonej 

Ilu pokoleniom ty matkujesz dumna jodło

jak się bardzo cieszysz, gdy rodzą się nowe?

 

 

Nie wyszumisz mi jodło opowieści swojej

Wiewiórka zwinna, wróbelek i gołąb ci brat

Ja też kocham twą duszę  twój zapach zielony

Oczami duszy tęskniącej przez szybę zza krat.

 

+0
RE: Wiersze...
5/26/2009 5:54:22 AM

                Co ja chcę stworzyć.

 

 

Wiosenny powiew obcych sensów.

Przeźrocza z rozszarpywanych sumień.

Nieodczytywalne zamiary gigantów.

Czy to na pewno będzie tworzenie ?

Jak się nauczyć empatii, czy można –

czy ją rozdaje nielicznym tylko Bóg ?

Jak się nauczyć kochać kogoś „innego” ?

Co ja chcę stworzyć z myśli obcych,

bezkształtnych, z krawędziami ostrymi,

 które mózg obijają nieskończonością .

Wpadają na siebie w swoistym chaosie,

w rytmie sobie tylko zrozumianym.

Chemia nic nie daje w tej donkichoterii,

inny Don Kichot tylko pomóc może.

Pragnienia nasze: kiełbasa i seks na już,

a w głębi czeka całe ich ogromne morze.

Może uścisk dłoni, łza,  może uśmiech,

może pogłaskanie po grymasie twarzy.

Nikt tych barier mocnych nie pokona,

nikt nie przewidzi, kogo dotknie żmija,

nie ucieknie nikt.

Tylko jeden Bóg rozpoznaje swoich

I daje zawsze ulgę, miłość w czasie-

wiosennych powiewów Jego sensów

 

+0


My Links

Search for People

Enter part of a name below to search our members.

Advanced